Pierwszy dzień w Dubaju. Pierwsze zdjęcia. Pierwsza mała sesja. To dziwne uczucie gdy robisz komuś pierwsze zdjęcie w życiu i już w tej chwili wiesz, że jest chemia. Te dziwne uczucie, że zna się kogoś od lat. To dla fotografa tym bardziej niezwykła sprawa, bo od razu wiesz, że to osoba, którą kocha Twój aparat.

Mam tak czasami, ale tez niespecjalnie często. Zawsze miałem fioła na punkcie oczu i twarzy. Potrafię gapić się na ludzi na ulicy, w pociągu, czy w sklepie. Mało tego - robię zdjęcia oczyma zatrzymując klatki w swoich myślach. To czasami męczące gdy nie mam ze sobą aparatu, a daną osobę minę przez sekundę. Później nie mogę długo zapomnieć tych twarzy żałując, że nie zaczepiłem i nie sfotografowałem !

Foto romantyzm.

Jestem z tych fotografów, którzy do swoich zdjęć dopisują jakąś historię. To romantyczne spojrzenie, bo nie dość, że człowiek musi zatrzymać rzeczywistość to jeszcze dodać cos od siebie. Niczym malarz łączący kolory, nadający życia swoim obrazom. Komercyjna fotografia nie daje takiego pola do popisu, bo jednak stoję przed pewnym zadaniem do wykonania. Nie znaczy to, że nie wkładam w to serca, bo wkładam, ale jednak te zdjęcia wyglądają inaczej gdy występujesz jako fotograf na lini ja klient.

Dlatego lubię swoje pierwsze zdjęcia robione jeszcze wysłużonym aparatem Sony a200 - moją pierwsza lustrzanką. Wtedy fotografia nie była moim źródłem dochodu, a ten wspomniany aparat miał piękną plastykę - matryca mimo, że słaba szumiąca to wypluwała obrazki przepiękne. Duża zasługa mojego zmysłu i oka nie ma co się oszukiwać hihi, ale ... mimo wszystko to było inne.

Fotografuj i patrz sercem.

Prozaiczne hasło, ale jak bardzo prawdziwe. Ile można dostrzec i sfotografować gdy spojrzysz na wszystko okiem przez pryzmat zaangażowania. To ciężka sprawa zwłaszcza w fotoreporterce. Chyba dlatego nigdy nie pojechałbym na wojnę. Ciężko byłoby mi fotografować wszystko bez zaangażowania. Pewnie szybko bym zginął ratując komuś życie zamiast fotografować to co widzę. Dlatego lepiej abym latał po Dubajach i innych takich miejscach i fotografował ludzi tam spotkanych. To dużo łatwiejsze, a i tak dające kopa i motywację. I niezwykłą satysfakcję.

Wstrzymaj oddech w obliczu ulotnej chwili.

Dla mnie fotografowanie teraz to już odruch chwili. Kiedyś myślałem nad poprawną ekspozycją, ustawieniami. Teraz robię to wszystko odruchowo, machinalnie nie zastanawiając się dłużej nad tym wszystkim. To wyzwala. W pewien sposób daje wolność, bo skupiasz się na chwili, ludziach, miejscu. To taka swoboda mieć umiejętności, których kiedyś mi brakowało. Oczywiście nie jest tak, że nie robię błędów, bo robię uczymy się przecież przez całe życie i mylić się jest rzeczą ludzką.

Wracam często do swoich początków. Osobiście kiedyś zaglądałem na różne fora, strony gdzie ludzie wrzucali zdjęcia i poddawali je ocenie. Już tego nie robię i nie wrzucam zdjęć nigdzie poza FB, Instagram i swoją stronę. Dlaczego? Nie nie boję się krytyki, bo ta o ile jest konstruktywna potrafi dać więcej. Nie wrzucam, bo nie lubię zawistności i prób podcinania skrzydeł. Niestety tak jest na tych grupach i wspomnianych stronach. To tak bardzo ogranicza. Nie daje tego jebnięcia motywacyjnego do dalszej zabawy...

Początek potrafi zaskoczyć. Może tak powinno właśnie być, że życie powinno nas zaskakiwać na co dzień. Tak byłoby ciekawiej i bardziej emocjonująco. Spotykanie ludzi, którzy nas ciekawią i zabierają nam bezczelnie cząstkę nas samych. Może nawet nie co dzień, ale przynajmniej raz kiedyś. Od święta. I co najfajniejsze - niespodziewanie !

 

Kiedyś napiszę książkę. O życiu, o poznawaniu siebie samego, o zachłannym łapaniu każdej chwili, o fotografowaniu życia. Opowieści napisanej przez moją historię, a czy ona  będzie ciekawa ? Mam nadzieję, że tak. Chciałbym poza swoimi zdjęciami zostawić po sobie coś więcej. Swoją własną historię. A wiecie jakie mam jeszcze marzenie ? Wbić się w pamięć ludzi, których fotografowałem. Zostawić jakiś ślad w pamięci ich własnej opowieści. Przez zdjęcia. Tak na zawsze.

Henri Cartier-Bresson twierdził, że najtrudniejszą rzeczą w fotografii jest portret. Musisz wejść z aparatem między skórę a koszulę fotografowanej osoby. I coś w tym jest.

To nie jest pełna sesja Kuby, ale jest to jej początek. początek dłuższej opowieści. A teraz niech to będzie taki pierwszy kęs i łyk. Smacznego !

Sesja: F&G_KUBA_BEGINNING

 

BEGINNING.

17 stycznia 2022

Klauzula RODO

WROĆ DO BLOGA

Zapraszam do obserwowania i subskrypcji