Berlin kojarzył mi się zawsze z trzema rzeczami: drugą wojną światową i Hitlerem, LoveParade i meczami Herthy Berlin na Olympia Stadion. Nigdy nie miałem okazji na dłuższe zwiedzanie pomijając jedną wizytę przed laty na finale piłkarskiego Pucharu Niemiec gdzie, aby odebrać akredytację musiałem przemierzyć prawie pół miasta zanim na spokojnie dojechałem na stadion. Wspominałem Berlin zawsze jako miasto brudne i bez zabytkowej zabudowy. Niemcy jakoś zawsze tak mi się kojarzyły może przez to, że bywałem w dużych miastach, które w większości były odbudowane prawie całkowicie po wojennych zniszczeniach. Więc zabytków jako takich nie znałem. 

Stolica luzu i ... niedbalstwa.

Odwiedzając Kubę miałem okazję po raz pierwszy od dawna być w Berlinie i chyba pierwszy raz zupełnie nie zawodowo. Przez te kilka godzin za dużo nie zwiedziłem, ale że Kubi jest ostatnio zapalonym odkrywcom pchlich targów to zabrał mnie w fajne miejsce. Flohmärkte, czyli w wolnym tłumaczeniu po mojemu pchli targ o tak po prostu. Skojarzył mi się od razu ze starym rynkiem na terenie szczecińskiego targowiska Turzyn. 

Mieliśmy niedzielne popołudnie więc zwyczajowo na tym targowisku było mnóstwo ludzi, ale nie było przytłaczająco, a powiedziałbym bardziej, że klimatycznie. Mi się spodobało, bo lubiłem zawsze takie miejsca pełne starych rzeczy, antyków, ale i tak bardzo charakterystycznych dla wschodnich Niemiec emblematów, odznak i pamiątek z czasów NRD i socjalistycznego układu ówczesnej Europy. Mało tego ta cała masa ubrać z czasów mojej ... młodości ! Dresy, ortaliony, bluzy, koszulki jakie kupowałem za pierwsze zarobione pieniądze. Często kupowane od kumpli moich kumpli, którzy mieli je tak po prostu z jumy. Takie były czasy do nas dopiero wszystko przychodziło, a jak było to drogie, a że u nas się nie przelewało to koszulkę kupioną od święta lub na stadionie X-lecia w Warszawie nosiło się kilka lat.

Oczywiście musiałem sfocić Kubiego, bo i jak inaczej. Ma miejsce klimat, a jeszcze fajniejszy byłby wieczorem, na statywie na długim czasie ! ALe i tak wyszło fajnie - skromnie powiem JAK ZAWSZE. 

Zielony chłopak w piżamie.

Zielony komplecik z sieciówki też może dawać fajny efekt. Sam materiał i jego faktura bardzo mi się podoba. Prążkowany, wydający się ciężkim materiałem. Mój tata stwierdził, że mój Kolega chyba zapomniał zdjąć piżamy haha, no ale trzeba przyznać wdzianko fajne. Do tego ulubione złote dodatki Kuby i mamy fajny outficik.

Do tego bez znaczenia, czy to S-Bahn, czy U-bahn tutaj nikt specjalnie nie przejmował się tym, że robiłem Kubie zdjęcia. Tam jak się dobrze przypatrzycie na zdjęcia to znajdziecie w dolnym lewym rogu sobowtóra ... Dawida Podsiadły ! Haha ! Sobie chłopak też wpadł na szybkie zakupy.

O oczach Kuby wspominał kolejny raz nie będę, bo to chyba mój ulubiony model jakiemu robiłem zdjęcia. Jak przypomnę sobie jego pierwsze zdjęcia z pierwszej nocy w Dubaju to muszę go pochwalić, bo nauczył się ( nauczyłem go pstrykając palcami :P ) pracować tymi oczyskami. Robią robotę ! 

Berlin może nie jest najpiękniejszym miastem w Europie, ale podoba mi się jego różnorodność. Luz, nawet chyba mógłbym określić to jako niedbalstwo, ale z drugiej strony tutaj nikt nie zwraca na nikogo uwagi. Każdy ubiera to co lubi i jak lubi i jest to zupełnie normalne. Za granicą człowiek chce być atrakcyjny nawet już nie tyle z urody jako urody, ale chce się czuć fajnie w tym co ma na sobie. Kiedyś miałem tak samo, później zdziadziałem, a od stycznia nie ukrywam dzięki Kubie chce mi się chcieć. Tylko ta dieta i siłownia mi coś póki co nie wychodzi ;/.

Nie szata zdobi człowieka.

Prawda, ale to nie znaczy, że musimy wyglądać jak łajzy. Ja tam się przyznaję - lubię czasami wyglądać jak łąjza i wyglądam tak jak siedzę w ogrodzie, jak robię coś koło domu, jak pracuję w swoim ogródku. Lubię swoją wioskę, swój ogród, ale zaczyna mi brakować takich rozrywek na wyciągnięcie ręki. Siłowni, basenów. Powie ktoś masz to 20 km od domu i prawda, ale to jednak nie Dubaj, nie Berlin, czy Nowy Jork.

Dzisiaj bez moich życiowo psychologicznych wykładów o moim stanie emocjonalno psychicznym. Co za dużo to nie zdrowo. Ważne, że jest lepiej i że mi się chce, by lepiej było i lepiej i lepiej i lepiej ...

Całą galeria z zielonym chłopakiem w piżamce: F&G_KUBA_GREEN_STEP

 

BERLIN: GREEN STEP

30 czerwca 2022

Klauzula RODO

WROĆ DO BLOGA

Zapraszam do obserwowania i subskrypcji