Po krótkiej chorobie ( nie - nie covid :) ) korzystając z pierwszego tak sporego opadu śniegu w tym roku wybrałem się na spacer. Późny, bo grubo po 14tej, ale stwierdziłem, że nie warto szarżować i prowokować grypy. Tym bardziej, że przesiedziałem w domu kilka dni.

dolice zima

Biel śniegu oczyszcza.

Oczyszcza zwłaszcza gdy przykrywa nie zebrane po jesieni liście :D wokół mojego studia, ale też i pokazuje troszkę inaczej codzienną szarówę typową na przełom listopada i grudnia.

Śnieg jest jak mandarynki za czasów mojego dzieciństwa. Przywołuje wspomnienia wyjątkowości.

Inna sprawa, że gdyby padał częściej i więcej ilościowo to szybko zapomnielibyśmy o romantycznej istocie zimy haha.

Fotografia czarno biała.

Podkreśla klimat. Zima sama w sobie jest czarno-biała, po co więc zmieniać to co już wydaje się być odpowiednim. Fotograf kreuje rzeczywistość pokazując to co widzi na swój sposób. 

Dlatego kocham to co robię. Mogę pokazać to co wydaje się być tak prozaicznie zwykłym w sposób niezwykły. Nie przekłamując jednocześnie rzeczywistości. Dlatego nie umiem w fotoszopa :) nie umiem i nie potrzebuję umieć. I jest mi z tym dobrze.

 

Zawsze gdy fotografuje sarny śmiech mnie ogarnia. One widza mnie z dalekoa, ja je w ostatnim momencie gdy ich białe zadki znikają w kniejach. Taki minus wady wzroku i braku cierpliwości do siedzenia w jednym miejscu i czekania, aż zwierzyna sama do mnie wyjdzie.

Sarny to nie jedyne zwierzaki, które dzisiaj napotkałem. Trznadel to ptak wdzięczny do fotografowania. Złocisty w tym białym klimacie jest wyjątkowo urodziwy. Inna sprawa, że to ptak z adhd - ciężko go złapać bo wierci się w krzakach. Za to jest dosyć ciekawski przez co można go uchwycić z dosyć bliska.

Drugi bohater dnia, a raczej ich gromadka to Wróble Zwyczajne. Napuszone kulki puchu pozujące na bezlistnych gałązkach. Widać, że upasione :) na zimę.

Jeszcze z oddali uchwyciłem wieżę kościoła w Dolicach. Teleobiektyw z konwerterem pozwala złapać naprawdę fajne ujęcie zwłąszcza, że niezbyt często udaje mi się sfotografować Dolice w śniegu.

Wracając już w zupełnych ciemnościach sfotografowałem jeszcze swoją ulicę, a w zasadzie jej część zwaną oficjalne Aleją Dębową, która w zimowej szacie zachwyca, ale już o tym zrobię osobny wpis - bo warto.

Link do galerii: 

 

Dolice w bieli, po raz pierwszy tej zimy

05 grudnia 2021

Klauzula RODO

WROĆ DO BLOGA

Zapraszam do obserwowania i subskrypcji