Pan Bóg gdy tworzył świat musiał mieć niesamowitą wyobraźnię. Był artystą to na pewno. Tworząc piękno pod każdą postacią przekazał nam w genach zamiłowanie do tego co ładne, magiczne. Jak np. gwiazdy na niebie. Są ich miliony, a nasz rozum nawet nie potrafi tego wszystkiego pojąć jak wszech ogromny jest wszechświat. Piękny, bo tajemniczy. Odległy i niezdobyty.

tajemnica moja (nasza) własna.

To ona sprawia, że ludzie nas ciekawią. Każdy ma swoją tajemnicę mniej lub bardziej skrywaną i to może dlatego lubimy odkrywać siebie nawzajem, a może to tylko ciekawość nas samych ? Poznawanie mojego własnego ja. Dzielenie się nim tylko z wybranymi. Wybranymi, których szukamy. Odkrywamy, ale sami też chcemy być odkrywani. To trochę jak z gwiazdami... niby są ich miliony, a my wciąż wodzimy po niebie i szukamy. Czasami tak naprawdę sami nie wiemy czego. Czego lub kogo...

remember my fellings.

Ostatnio dużo rozmyślam. Słucham muzyki i gdzieś tam wiruję myślami w sobie, w przeszłości. Nieśmiało spoglądam przed siebie. I widzę jak przez mgłę... Łatwiej mi jest się obrócić i spojrzeć za siebie. Znowu wstecz.

Jestem zajarany marzeniami. Zjarany tak bardzo, że zastanawiam się, czy wystarczy mi życia, aby to wszystko zobaczyć, dotknąć, posmakować i zapamiętać. Jeszcze rok temu marzyłem, ale inaczej. Pamiętam jedną noc w Trogirze. Siedziałem już po zachodzie słońca na skałkach przy plaży. Popijałem piwo, cierpiałem, bo to był dzień kiedy zmarł mi dziadek, tysiące myśli kłębiły mi się w głowie. Wcześniej złapała mnie ogromna burza. Zmoczony i przerażony czułem się jak małe dziecko. Sam. Gdy się wszystko uspokoiło znalazłem po drodze właśnie tą swoją skałkę. Popijałem piwo gdy nagle  spostrzegłem niedaleko młodego chłopaka siedzącego jak ja na skraju skałki na samym cypelku. Siedział tak malowniczo, tak ładnie, że żałowałem, że nie zrobiłem mu zdjęcia. Zastanawiałem się dlaczego, czy lubił posiedzieć, czy może rozstał się z dziewczyną, a może po prostu chciał. Miałem ochotę podejść i usiąść obok. Miałem wrażenie, że tak jak i ja potrzebował mieć wtedy kogoś obok siebie.

Mam te cholerne natręctwa, gdy kogoś spotkam i mnie ten ktoś zafascynuje. A jeszcze gdy nie uda mi się tego kogoś poznać, to długo nie mogę wyzbyć się myśli o tej osobie. Nawet nie wiem jak to nazwać mam tylko nadzieję, że to nie objawy choroby psychicznej (sic!).

A moje marzenia? Zmieniły się. Kiedyś marzyłem o podróżowaniu z kimś. O odkrywaniu świata, ale nie o byciu z tym wszystkim jak na pustyni - samemu. Dzisiaj marzę już inaczej. Znalazłem towarzystwo do spełniania marzeń. Przynajmniej ich części. Ale też zachodzą we mnie zmiany.

Może lepiej późno niż wcale...

like a light star.

Było już późno pewnie ok 2-3 w nocy, gdy wracaliśmy pomału do pensjonatu. Spacerowaliśmy jedną z głównych uli dubajskiej Mariny, gdy nagle pojawił się las małych sztucznych gwiazd. Instalacja tak prosta, tak tania, a niesamowicie efektowna. Nie mogłem jej nie wykorzystać. Kuba niewiele miał do powiedzenia więc pozował jeszcze nieśmiało, ale już z tym błyskiem w oku. W Dubaju odkryłem na nowo swoje pragnienie fotografowania ludzi. Może to ten klimat urlopu, może to wina Kuby nie wiem, ale zacząłem na nowo dostrzegać te coś.

Chcecie dopełnić uczty ? Włączcie sobie soundtrack genialnego serialu z genialną muzyką. "Young Royals" lub jak kto woli "Książęta" z netlixowym klimatem w tle. POLECAM ! Dla muzyki, dla ładnych ujęć, świetnego scenariusza i historii. Ja osobiście czekam na sezon nr 2 i na taką historię dla mnie jeszcze chociaż raz w życiu.

 

A gdy już nacieszycie oczy i uszy pamiętajcie, aby zostawić komentarz i subskrypcję :)

To nie pierwszy i nie ostatni dubajski wpis. Biorąc pod uwagę ilość materiału jaką posiadam... będzie tego sporo.

Pełna galeria: F&G_KUBA_LIGHT_STAR

 

LIGHT STAR.

17 stycznia 2022

Klauzula RODO

WROĆ DO BLOGA

Zapraszam do obserwowania i subskrypcji